Hospicjum

„Najłatwiej jest powiedzieć, że się nie da i nie robić nic.
Trudniej jest powiedzieć, że się nie da i próbować to zmieniać!” (Przyjaciel)
Mówicie, że byście nie dali rady?! To posłuchajcie tego.
Kiedy usłyszałam o kolejnym zgłoszeniu (18-letnia dziewczyna) nie mogłam się 
powstrzymać. Czas po śmierci Artka krótki, jeszcze bolą wspomnienia, 
ale muszę się kimś zająć, to jest silniejsze ode mnie. Ze łzami w oczach
proszę doktor Marię, żeby mnie tam zabrała. Pyta: „Dasz radę?” Bez chwili 
zastanowienia mówię : „Tak!”
Przed wyjazdem na nową wizytę zapoznajemy się z rodzajem nowotworu 
i przebiegiem choroby- rak kości z przerzutami do mózgu- będzie ciężko.
Asia, dość wysoka, ładna dziewczyna, wita nas uśmiechem. Siedzi lub leży 
na łóżku. Chustka na głowie. Pilnie nas obserwuje. Od tego spotkania zależy 
bardzo dużo. Doktor Maria zdobywa od razu sympatię chorej 
(w końcu to trzykrotny Lekarz Roku!), ja muszę się bardziej postarać... 
Są z nami jeszcze: ks. Marek i pielęgniarka Ela.
Czas na badanie, osłuchiwanie, opukiwanie. Jest dość wesoło, najbardziej wtedy, 
kiedy zasapana wchodzę po raz trzeci i czwarty na czwarte piętro- to ja 
„Jasio wędrowniczek” lub tzw. „chłopiec na posyłki”.
Musimy się wzajemnie poznać. Jest to czas mikołajkowy, więc pytam Asię 
co chciałaby dostać od Mikołaja? I wiecie, co odpowiedziała? Zdrową kość...! 
Innych marzeń nie ma!
Pierwsza myśl jaka mi przyszła w tej chwili do głowy to UCIEKAC! Po co ja tu 
właściwie przyszłam? Co chciałam udowodnić? Nie dam rady! Na szczęście 
trwa to tylko chwilę.
Na następną wizytę przyjeżdżają dość nietypowi goście. Z żółtej karetki 
wysiada anioł, diabeł i Św. Mikołaj z dość pokaźnym workiem 
(szkoda, że nas nie widzieliście!)
Nasza podopieczna ucieszona, choć dostała jedynie trochę słodyczy, maskotkę 
i przybory szkolne, bo musicie wiedzieć, że Joasia przygotowuje się do matury.
Po powrocie ból zęba, wspomnienie Artka, stos zajęć na głowie i myśli, że... 
chyba nie dam rady! Przecież nie przywrócę Asi zdrowia! Wyobraziłam sobie,
jak Ją musi boleć, skoro mnie doskwiera tak ząb. Ogarnął mnie wielki smutek, 
łzy i wstyd, że najpierw sama się zgłaszam, a potem...
A moja Przyjaciółka pisze mi, odpowiadając na moje wątpliwości: 
„Ty nie dasz rady? Ty?! Przecież to ty nas tu trzymasz, wymyślasz ciągle 
nowe rzeczy i nie ma czasu na rozmyślania!”
Ogarnia mnie złość!: „Zero zrozumienia. Ja mówię, że nie daję rady 
a tu mi wyjeżdżają z takim tekstem!” Jestem kompletnie załamana!
Zaczynam się jednak zastanawiać, że choć to może jedna osoba, która mówi 
w ten sposób, ale właśnie dla tej jednej powinnam tu być i wziąć się w garść!
Najlepszy Przyjaciel to taki, co zamiast pogłaskać i powiedzieć: 
„ No, może jednak za dużo na siebie wzięłaś i na pewno nie dasz rady!”, 
da „kopniaka” i powie: „Nie użalaj się nad sobą i weź się lepiej do roboty!”, 
razem ze mną się martwi, śmieje i jedzie ze mną na kolejną wizytę do Asi. 
Dzięki Ania, Przyjacielu!
Z biegiem czasu, Asia staje się „częścią mnie”. Jestem z Nią duchem, kiedy
jedzie na następną chemię do Warszawy, modlę się, gdy się boi zabiegu, 
który Ją czeka. Jestem pełna podziwu, kiedy się nie poddaje i usilnie 
przygotowuje do matury. Naprawdę dzielna dziewczyna!
Nie myślcie sobie, że od tej chwili jest już wszystko OK. Asia jak każdy 
człowiek ma różne nastroje, samopoczucie, czasem bardzo zmęczona, czasem 
radosna jak skowronek. Bywa, że czasem jadę tam pełna obaw, z odwiecznym 
pytaniem: „Panie, czy to aby na pewno mnie masz na myśli?”
„Pan skierował do nie następujące słowo: 


< Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię >” Jr 1,5

Czasem czuję w sobie tyle siły, że mogłabym „przenosić góry” . 
Czasem też dostaje mi się „po głowie”, bo przecież nikt nie lubi być 
uszczęśliwiany na siłę! No cóż, taka nauczka też jest potrzebna! 
To zdarzenie wywołało też pozytywny rezultat. Nasza podopieczna zaczyna 
mówić o swoich marzeniach, a szczególnie o jednym... Ale o tym w swoim czasie.
Nie uprzedzajmy faktów. Byłoby cudownie, gdyby się udało to spełnić, więc nie zapeszajmy!
No i co? Dalej uważacie, że Wy byście tak nie mogli? Do odważnych 
świat należy! Spróbujcie! Wiecie gdzie nas można znaleźć, codziennie 
na Wiejskiej 2, oraz w każdy 1-wszy wtorek miesiąca o 16 30 na Mszy Św. 
w Kaplicy Św. Rodziny i 1-wszą niedzielę miesiąca o 14 00 w dużym kościele. Zapraszam!
 

Z poważaniem
Trwający dzielnie na posterunku
Korespondent hospicyjny
Monika Wężyk