„Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste…”

Wiele razy nasze grzechy staja się okazjami do wielkiej pokuty i zmiany w życiu. Kara pozwala przejrzeć na oczy, które zamknęła wina. Nie sposób wyobrazić sobie, jak wielkie jest miłosierdzie Boże, dlatego nie można tracić nadziei wobec upadku, nawet gdyby był wielki! Każdy może się nawrócić. Każdy może powrócić. Każdy może żałować… Za nami już dawno środa obfita w popiół i proch. Do naszej duszy puka pokuta. Kościół daje nam możliwość pojednania się z Bogiem i drugim człowiekiem, ale ludzie mogą założyć stare maski i udawać, że wciąż trwa karnawał, dalej trwając w obojętności. Tymczasem Bóg chce naszego serca, naszej miłości naszego nawrócenia. Na kartach Pisma Świętego woła: „Nawróćcie się do mnie całym swoim sercem.” Bo można wypełniać Boże przykazania ze strachu, z tradycji, po to by uchodzić za porządnego człowieka przed innymi albo przed samym sobą. A Bóg patrzy właśnie na to, co myślimy i czego pragniemy. Patrzy w nasze serce i przede wszystkim pragnie nawrócenia naszego wnętrza, a dopiero konsekwencją tego ma być nasze postępowanie. To sam Bóg kołacze do twego wnętrza. Ponad wszystkimi pokusami i strapieniami, ponad cierpieniami i przykrościami, ponad wszelkiego rodzaju żalami, kryzysami i burzami jest światło, siła, przekonanieo wybaczeniu, które działa jak ogień trawiący twoje wnętrzności. Jeżeli czasami dopuszczamy się upadków duchowych, poprawiamy się, prosimy o wybaczenie i idziemy naprzód. Dobry rybak wie, że nie należy przerażać się porwanymi sieciami. Można je naprawić i ponownie wypłynąć na jezioro. Prawdziwy chrześcijanin wie, że bardziej świętymi 
nie są ci, którzy popełniają mniej błędów, lecz ci, którzy zaczynają swą wędrówkę z jeszcze większą pokorą, szlachetnością i miłością. Bóg zawsze jest w stanie wyprowadzić dobre rzeczy z wydarzeń, które ludzie uważają za złe. To właśnie dzięki prześladowaniom pierwszych chrześcijan sprawia, że wzrasta ich liczba: „Ci którzy się rozproszyli, głosili wszędzie słowo.” A po wyznaniu grzechów i odbyciu pokuty, a może i po wylaniu obfitych łez, dla tych, którzy chcą zacząć od nowa, rodzi się nadzieja: „I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.” Zapomnij o tym, o czym Bóg zapomniał i… podążaj dalej drogą 
walecznych. Ludzie święci walczą nieustannie, a ci, którzy wojują, często upadają, lecz zawsze się podnoszą. Miałeś potknięcia, upadki, zgrzeszyłeś? 
Więc się podnieś! Krocz z większym zapałem niż przedtem, chociaż twoja dusza podarta jest na strzępy. Pomyśl o tym, że Bóg nie ma granic, to znaczy, że również przebacza bez granic. Nic z tego co uczyniłeś nie jest w stanie zabić jego miłości do ciebie. Zawsze masz prawo powiedzieć – zbłądziłem, zbłądziłem sercem – to ludzkie. Człowiek chce się wygadać będąc winnym, jak i nie mogąc ukryć radości w sercu. A gdy po grzechu przyjdzie rozpacz tak wielka, ze nie będziesz już mógł nawet uwierzyć w dobro u siebie, to pamiętaj, że przecież wyznanie zła już jest dobrem, a wyrzucenie z siebie nienawiści jest krokiem miłości.
Wracają marnotrawni, wracają niewierni, zawracają ci, którzy zbłądzili, dźwigają się niemrawi 
i leniwi, prostują się przeciętni. Nawet obłudnicy zawracają z błędnych dróg! Czy to możliwe, żebym to ja był jedynym nieszczęśnikiem, który nie umie zerwać kajdanów trzymających go w smutku…? Wielki post jest czasem na rozeznanie naszej wiary, na oczyszczenie jej z wpływów grzesznego świata, który chce wszystko uczynić prostym i wygodnym. Nawróćcie się! Tym konkretnym, trudnym wezwaniem Bóg pragnie nas ocalić i uszczęśliwić. Tym wezwaniem 
ukazuje nam miłość. Nie jest to groźne ostrzeżenie srogiego Boga. To wezwanie do życia. Do życia w mocy, radości i pokoju serca. 
 

al. Marcin Zieliński