WYGRAĆ BOŻE NARODZENIE

Już po Wigilii… Dla wielu spośród nas, to najpiękniejszy dzień w roku. Dzień pełen miłości, przebaczenia, życzliwości… Czy w tym roku było tak, jak naprawdę chcieliśmy?
Każdy człowiek, nawet ten, który przez złość, zawiść czy nałóg stoczył się na samo dno, nosi w sobie – bo Bóg wyrył to bardzo mocno w głębi każdego ludzkiego serca – pragnienie by być dobrym, gotowym do kochania. Może właśnie stąd bierze się nałóg, tudzież nasze szczelne zamykanie się na drugiego człowieka, bo nie dajemy rady być tacy, jakimi chce mieć nas Bóg – nie dajemy rady, by spełnić w codzienności najgłębsze pragnienie naszego serca… Co ja bym zrobił bez świętych sakramentów? Bycie kapłanem wymaga, by każdego dnia, w każdej chwili okazywać każdemu spotkanemu człowiekowi właśnie ten najpiękniejszy fragment serca… Każdy ma prawo do tego, by od kapłana oczekiwać samej tylko dobroci. Myślę, że i podobne myśli każdy, kto swoim życiem chce mówić  o prawdziwej miłości – żona, mąż, córka, syn, narzeczony, dziewczyna…
Bez częstej Komunii świętej i dobrej, głębokiej regularnej spowiedzi daleko nie ujdziemy…
A gdy w życiu doświadczamy samotności, gdy przy wigilijnym stole zabrakło głosu kochanych ludzi, bo odeszli czy po prostu tak trudno nam ich odnaleźć w tym zapędzonym świecie, wtedy tym bardziej w obcowaniu z Bogiem odnajdujmy najgłębszy sens każdego kolejnego dnia. Bardzo ciekawe jest i bardzo głęboki sens niesie fakt, że w naszym świętym Kościele każdy kto z młodzieńczym entuzjazmem i wielką miłością w sercu pragnie jak najdoskonalej naśladować Jezusa – w kapłaństwie, czy w życiu zakonnym – jest wezwany do… bycia samym, do podjęcia celibatu. Może właśnie po to, by nieść nadzieję tym, którzy – nie z wyboru – doświadczają samotności. Bóg narodził się jako człowiek po to, by utożsamić się z człowiekiem w jego najtrudniejszych sprawach, by wyrwać go z jego upodlenia i największego poniżenia. Tak, tak… Boże Narodzenie jest co roku, byśmy przynajmniej raz na dwanaście miesięcy na oścież otwierali nasze serce i pozwolili Jezusowi, by w nim: narodził się, zamieszkał i królował. Z Nim możesz wytrwać w dobrym.
To nic, że do następnej spowiedzi. To On ustanowił spowiedź, bo wie, jak wielka
na ziemi jest potęga Złego. Z Nim możesz pokonać nałóg. Z Nim możesz prawdziwie
przebaczyć. Z Nim możesz na nowo zaufać. Jesteśmy tylko ludźmi.
Jesteśmy słabi. Ale Bóg stał się też człowiekiem. I pokazał nam, że naśladując Go możemy
wygrać nasze życie. Tylko zróbmy coś, podejmijmy konkretne decyzje, by Święta były Bożym Narodzeniem w przynajmniej jednej sprawie naszego życia.

xp