NAJPIERW PODZIĘKUJ

Jezus właśnie się narodził. Jeszcze dobrze nie poznał tego świata, a my już stoimy i czegoś
chcemy. Czy jest mi przykro, kiedy cały czas ktoś mnie o coś prosi, a nie dziękuje mi za nic? Jest. A Bóg?
Cały czas Go o coś prosimy. Dzisiaj mu podziękujmy. To jest fantastyczny moment na ten akt.
A więc: Boże mój, za co Ci dziękować? Dziękuję Ci za to, że rano się obudziłem, wstałem,
zjadłem śniadanie, poszedłem do szkoły, do pracy, opiekowałem się wnuczkami. Cały dzień
– lepszy czy gorszy – przeszedłem razem z Tobą. Dziękuję.
Boże, w tym roku, dałeś mi wiele radości. Dziękuję Ci za każdą z nich. Za beatyfikację
Jana Pawła II. Dzięki tej osobie, wielu innych ludzi odnalazło drogę do Ciebie. Uhonorowałeś go nagrodą w Twoim mieszkaniu, a ja mogę go prosić, żeby wstawiał się za mną u Ciebie.
Boże, dziękuję Ci za życie księdza Zygmunta. Jego na pewno też nagrodziłeś mieszkaniem
u Siebie – był takim dobrym człowiekiem. Dziękuję Ci, że był on jedną z tysięcy osób, które
postawiłeś na mej ścieżce. Boże, ten rok, to rok wielu wyborów. Dziękuję Ci, że dokonałem ich tak wiele i tak wiele z nich z Twoją łaską było tak dobrych. Dziękuję Ci, Boże, że mam oczy. Przecież tylu ludzi jest niewidomych. Dziękuję Ci, że chodzę, przecież tylu ludzi jest sparaliżowanych. Dziękuję Ci, że doznałem łaski poznania Ciebie. Bez tego
ogromnego daru byłbym nikim. Nie znałbym Cię, moje życie nie byłoby takie, jakie jest. Dziękuję.
Dziękuję, że mogę pisać do Ciebie w sposób nieskrępowany. Przecież Ty i tak wiesz, co
myślę, co czuję, a ja staram się w jakiś sposób okazać Ci moją wdzięczność. Kilka moich słów,
chaotycznych myśli – a Ty mnie rozumiesz. Dziękuję, że mam rodziców, żonę, męża, dzieci,
wnuków. Dzięki Tobie ich mam. Przecież bez Ciebie nie ma niczego. A więc to przez Ciebie
mam wszystko, co mam. Dziękuję.

Twoje dziecko
Bernard Pająk