TAK BARDZO TĘSKNIŁAM I CZEKAŁAM…

/REFLEKSJE POADWENTOWE/

Kończy się Adwent. Ze wzruszeniem spoglądam na świecę roratnią i wspominam poranki naznaczone oczekiwaniem na cud. Pragnę wyszeptać Panu z ogromną miłością, którą wlał w moje serce, jak bardzo tęskniłam i czekałam. Oddaję Mu wszystkie upadki i zwątpienia. On tak bardzo chce uwolnić mnie od zła i utrudzenia. Przychodzi, by otrzeć wszystkie łzy z moich oczu. Puste miejsce przy stole wypełniam myślami o ludziach samotnych, zagubionych, a także o moich bliskich, z którymi chciałabym przeżywać Narodzenie Pana, a dzielą nas odległe kilometry, tudzież cała wieczność. Oddaję to wszystko Panu, nie chcę już nigdy więcej żyć bez Niego!

acz