DOŚWIADCZYĆ ŻYWEGO BOGA

Od kilku miesięcy, praktykę duszpasterską w naszej parafii odbywa dk. Jurij Siciński SAC.
Poprosiliśmy go, by powiedział nam o sobie samym słów kilka…
Dk. Jurij:
Pochodzę z pięknego, położonego wśród lasów centralnej Ukrainy miasteczka Dowbysz, historycznie znanego także jako Marchlewsk. Tato jest Polakiem i wywodzi się z katolickiej
rodziny, mama – Ukrainką z prawosławnej rodziny. Rodzice od początku wspólnego życia chodzili do kościoła (katolickiej kaplicy), a więc także i ja i moja młodsza siostra chodziliśmy z nimi. Gdy byłem małym chłopcem zostałem ministrantem, należałem także do oazy. Szczególnie lubiłem różne rekolekcyjne wyjazdy. Dzięki nim miałem możliwość głębiej przeżywać swoją wiarę. Pierwszy raz o kapłaństwie pomyślałem mając 14-15 lat. Ale tę wersję realizowania siebie szybko odrzuciłem. Było dużo innych – bardziej pociągających rzeczy, które można robić w życiu. W mojej parafii pracują księża pallotyni. Widziałem ich zaangażowanie w pracy i świadectwo wiary. To byli (i są) po prostu dobrzy ludzie – fascynowali mnie. Chciałem też takim być i przez to ciągle wracała do mnie myśl o kapłaństwie. Zacząłem rozmawiać o tym ze swoim spowiednikiem  i kierownikiem duchowym. Było to już przed samą maturą. Wcześniej już wybrałem zawód (informatyk) i rysowała się przede mną piękna życiowa perspektywa. Ale wbrew wszystkiemu postanowiłem napisać podanie z prośbą, abym mógł wstąpić w szeregi pallotynów.
Poznałem różne zgromadzenia zakonne i księży diecezjalnych, lecz pomyślałem, po co mam szukać „czegoś” i „gdzieś”, kiedy mam „swoich”. Reakcja rodziców była bardzo wyrozumiała
i dojrzała: „to jest twój wybór, lecz tylko się dobrze zastanów, bo to poważna sprawa.”
W Seminarium w pewnym momencie przeżywałem dość poważny kryzys duchowy. Myślałem
też o odejściu z Seminarium. Jednak nauczyłem się, że nie warto podejmować decyzji pochopnie, „na gorąco”. Postanowiłem więc pojechać na rekolekcje ignacjańskie. Był to dla mnie czas niesamowitego doświadczenia żywego Boga w modlitwie. Jakby na
nowo zacząłem odkrywać i przeżywać swoje motywacje, to czego tak naprawdę chcę w życiu i od życia. Dzisiaj już jestem diakonem i chcę dalej kroczyć za Jezusem Jego śladami, ciągle na nowo Go odkrywać i przeżywać. I wiem, że kiedy przychodzi ciężka chwila, to nie ma lepszego leku jak modlitwa. Studia odbywam w Seminarium we Lwowie. Jest tam inny układ formacji, dlatego też diakoni mają półroczne praktyki na parafiach. Zostałem skierowany do Polski, do naszej parafii  w Radomiu. Nigdy tu wcześniej nie byłem, wiec nie wiedziałem co mnie czeka. Teraz wiem, że to była dobra decyzja, gdyż mogę poznawać wielu nowych i ciekawych ludzi oraz różnorodną działalność duszpasterską księży i świeckich.
Kto z ludzi prowadzi mnie przez życie? Nie mam w życiu jakichś specjalnie wybranych autorytetów, lecz zawsze lubię skorzystać z rady swego długoletniego duchowego kierownika,
a także rodziców. Są oni dla mnie rzeczywiście dobrym przykładem w życiu.
Cieszę się, że mogę służyć w parafii św. Józefa i życzę wszystkim odnalezienia i doświadczenia żywego Boga!