KOŚCIÓŁ I ŚWIAT

„BO CHOROBA, TO JEST TAKIE ŚWIĘTE

KAPŁAŃSTWO”

W kolejnych częściach cyklu „Kościół i Świat” przedstawię kilku ludzi Kościoła. Osoby te wyróżniły się swoim życiem, postawą, bijącym od nich dobrem.
Pierwszą osobą będzie polski kardynał, który odszedł do Pana przed kilkoma miesiącami, Andrzej Maria Deskur. Przeżył 87 lat. Na stałe mieszkał w Rzymie. Przez wiele lat
poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomimo tej trudności okazał się fundamentem
w budowaniu katolickich mass mediów. Kardynał Deskur był księdzem krakowskim. Studiował
w Szwajcarii, gdzie został doktorem teologii. Wcześniej, na studiach w Polsce – na Uniwersytecie Jagiellońskim – został magistrem obojga praw. W 1950 roku został kapłanem – święcony był we Francji. Niestety, nie mógł wrócić do Polski ze względu na żelazną kurtynę.
W 1952 uzyskał kolejny doktorat – z teologii moralnej i nauk społecznych. W tym samym roku wyjechał do Rzymu, gdzie otrzymał tytuł prałata. Jako teolog uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II. O jego ważnej roli podczas Soboru, może świadczyć fakt, że na jego zakończenie Paweł VI zaprosił go do uroczystej koncelebry w Bazylice Świętego Piotra, w której uczestniczyli wybrani przez papieża najbardziej zasłużeni Ojcowie soborowi. Papież Pius XII skierował go w 1952 r. do pracy w nowoutworzonej Papieskiej Komisji ds. Kinematografii, Radia i Telewizji (od 1964 r. ds. Środków Społecznego Przekazu). W latach 1955 1959 był jej vicesekretarzem, w latach 1959 1970 – podsekretarzem, w latach 1970 1973 – sekretarzem, a w latach 1973 1984 – jej przewodniczącym.
Przez kilka lat był jednym z niewielu łączników pomiędzy Kościołem w Polsce, a Watykanem.
17 czerwca 1974 papież Paweł VI mianował go biskupem. Osobiście udzielił mu sakry
w Watykanie dwa tygodnie później. W lutym 1980 został promowany do rangi arcybiskupa.
W kwietniu 1984 roku przeszedł na emeryturę.
W 1985 roku Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej. Od roku 1987 kardynał Deskur pełni funkcję prezydenta Papieskiej Akademii Niepokalanego Poczęcia.
13 października 1978 roku doznał paraliżu lewostronnego po przebytym zawale serca. Nieprzytomnego odwiedził w poliklinice Gemelli Jan Paweł II – dzień po swym wyborze na papieża. Sam purpurat o tej wizycie tak mówił: „Jan Paweł II odwiedził wówczas wszystkich chorych w szpitalu, a mnie przy tej właśnie okazji jako jednego z nich”. Kiedy ktoś go pytał
o najgłębsze przeżycie związane z tą wizytą odpowiadał, że był w stanie utraty przytomności i dopiero po dojściu do pełniejszej świadomości powiedziano mu o odwiedzinach Ojca Świętego. Było to wówczas dla niego tak wielkie przeżycie, że wspominając je później, z perspektywy 33 lat – w 2011 roku, kardynał wzruszał się tak głęboko, że do oczu napływały mu łzy. To ciężkie doświadczenie choroby było częstym tematem rozmów z kardynałem Andrzejem.
W jednym z wywiadów zapytany o pierwsze myśli po ocknięciu w szpitalu odpowiedział: „W pierwszej chwili, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że jestem unieruchomiony, nie chciało mi się dłużej żyć” – powiedział szczerze. „Na szczęście myśli te szybko minęły. Potem przyszła refleksja o wartości cierpienia i postanowiłem zaufać Opatrzności”. Ten sam wywiad zakończył słowami: „Bo choroba, to jest takie święte kapłaństwo.”

Bernard Pająk