NAUCZYCIEL – PIĘKNE SŁOWO!

Nauczyciel – to słowo nadzwyczajne, zawiera bowiem w swoim wnętrzu tyle bogatych, różnorodnych treści… Nauczyciel – to człowiek mądry, nadzwyczaj dobry;
skarbnica wrażliwości, umiejętności, pokoju. Nauczycielem zostaje ten, kto kocha dzieci, młodzież sercem swoim całym. Jest więc dla swoich podopiecznych
serdecznym przyjacielem i wzorem doskonałym. Ten trudny, ale jakże piękny zawód
wybierają ci młodzi ludzie, którzy czują w swoim sercu świętą iskierkę powołania.
I, jeśli podejmą się tego zadania, żaden trud, żadna przykrość, czy też ciężka jakże
często praca, wytyczonego celu, czyli wychowania młodych, im nie przesłania…
Pierwszym, najwspanialszym Nauczycielem był i jest po wsze czasy Pan nasz – Jezus Chrystus
Ukochany. Jego przepiękna Postać – to przecież najwspanialszy wzór do naśladowania!
Dla młodych i starszych nauczycieli oraz wszystkich ludzi. On zawsze ogromny zachwyt
w naszych biednych sercach budzi.
Pamiętam swoje szkolne czasy Chociaż to tak dawno było; Jednak w mojej pamięci nic się nie skończyło. Pamiętam piękną rusycystkę – Elwirę Watałę, która swoim talentem (chyba nieświadomie?) wpłynęła na późniejsze moje młode życie. I w to, o czym teraz napiszę, może nie uwierzycie, ale ona ukazała mi drogę, którą poszłam dalej kochając język rosyjski, by wykładać go w szkole jak można najdoskonalej. A profesor Gorzelak – biolog zawsze wesoły
i znający swój przedmiot, sprawiał, że jakoś przyjemnie chodziło się wtedy do szkoły…
No, a pan Rudolf Samborski, który nam, niesfornym dziewczynom, wykładał,
czynił to tak, że chociaż klasa rozbrykana była on swoją wspaniałą postawą nad wszystkim władał! Mogłabym jeszcze tu wiele pisać o swoich latach szkolnych, ale – miejsca brak!
Dlatego, by zebrać wspomnienia uczniowsko – belferskie po prostu powiem tak:
Gdy ukończyłam studia – profesorką zostałam, pracując lat niemal trzydzieści,
wspaniałe dzieci uczyłam, no i – wychowywałam. To były złote czasy… Zapomnieć ich się nie da. Edyta, Ewa, Monika, Majka, Marta, Błażej, Wojtek, Norbert….
czy innych uczniów całe zastępy! Śnicie mi się po nocach, zwłaszcza tych
letnio – jesiennych. Kochałam Was! Tak wdzięczna jestem Bogu,
że w szkole pracowałam, że większość swego życia i serce niemal całe kochanym dzieciakom oddałam… Dziś, kiedy zielono – rudy październik złotym liśćmi szeleści chcę podziękować za wszystko: za tamten szkolny świat, za kolorowe lata, tak bardzo pełne treści!
Dzięki Ci, ukochany Boże mój!

Katarzyna Wilczyńskal