WYSZLI OBCY, PRZYSZLI BRACIA

„W drogę wyruszyły jednostki, do celu dotarła wspólnota,
wyszli obcy sobie ludzie, przyszli bracia.”
Tak swój udział w pielgrzymce na Jasną Górę podsumował Władysław Reymont przed ponad stu laty. Podobne odczucia ma wielu z tych, którzy co roku wyruszają w Pieszej Pielgrzymce Radomskiej na Jasną Górę.
Wielu z tych, którzy zakosztowali pielgrzymki, nie wyobraża sobie bez niej lata. Przecież jest
w tym coś więcej niż sposób spędzania wakacji. To zbyt męczący, niewygodny sposób – wstaje się przecież o szóstej rano, idzie przez cały dzień. To nie są wczasy – to rekolekcje w drodze. Często słyszę: „gdybyśmy chcieli się rozerwać, to nie tu, a w Radomiu.” To pokazuje, jak głęboki wpływ na życie ma łaska pielgrzymki. Mogłaby trwać krócej albo dłużej – siedem,
dziesięć czy dwanaście dni. Tymczasem trwa zawsze osiem. Pielgrzymka jest szczególną formą
modlitwy i manifestacją wiary. To jest w niej najważniejsze, choć skupia się w niej wiele innych wymiarów. Oprócz wymiaru religijnego – wymiar społeczny, wspólnotowy. Pielgrzymka bardzo integruje, wspólnota podnosi na duchu w chwilach trudnych – uważają jej stali uczestnicy.
W ostatnich latach organizacja pielgrzymki stała się w pełni profesjonalna. Każdej grupie towarzyszą porządkowi, ubrani w odblaskowe kamizelki, zabezpieczający przemarsz kolumn na ruchliwych trasach. Jest też ekipa liturgiczna, która codziennie w innym miejscu przygotowuje ołtarz polowy. Ekipa muzyczna śpiewa przez cały dzień, na Mszy świętej, Apelu Jasnogórskim…
Przygotowania do sierpniowej pielgrzymki zaczynają się od czerwca. Samo przygotowanie lekarstw, bandaży i opatrunków, to praca dla wielu osób na wiele dni. Do tego jeszcze dochodzi: zamówienie samochodu do przewozu bagażu, autokarów na powrót pielgrzymów do Radomia, zebranie wszystkich wolontariuszy, bagażowych, porządkowych, technicznych, grupy muzycznej, przygotowanie nagłośnienia…
W czasie pielgrzymki służby porządkowe i medyczne muszą być cały czas w gotowości. I muszą
być do tego przygotowane – wcześniej przechodzą specjalne szkolenia. Są rozmaite przypadki: ktoś się zagubił, nie doszedł, zagubił bagaż… Trzeba wiedzieć, co i jak sprawnie zrobić. Niektóre służby muszą pracować 24 godziny na dobę. Wiele przygotowań, prac organizacyjnych dla pielgrzymów jest niewidoczna – często widzą tylko ich efekty. Pielgrzymka od strony organizacyjnej jest zupełnie inna niż ta widziana od strony pielgrzyma. Gdzieś te wizje jednak muszą się łączyć. Efektem jest dojście pielgrzymki na Jasną Górę. 33. Pielgrzymka przeszła już do historii. Było wiele osób w różnym wieku. W sumie ok. 270 osób. Niekiedy idą całe pokolenia. Dziadek szedł, to teraz idzie syn, wnuk i prawnuk. Idzie się w różnych butach
– niektórzy w sandałach, uważając, że to najwygodniejsze. Nie zawsze i nie do końca tak jest,
bo sandały słabiej amortyzują. Stali bywalcy pielgrzymek wiedzą, że najlepsze buty na pielgrzymkę muszą być solidnie "schodzone" i mieć grubą podeszwę. Marsz po nierównym, zwłaszcza po piachu, jest uciążliwy. Dlatego często idzie się asfaltem. Ale on też ma sporo wad: np. odbija żar lejący się z nieba, atakuje swoją twardością i monotonią i może spowodować uczulenie. Po tysiącach kroków czuje się uderzenia w kościach, stawach. Na postojach, doprowadza się nogi do użyteczności. One są szczególnie narażone na rany i niewygody, a muszą przecież przejść czasem ponad 30 km dziennie. Pielgrzymom idącym do Częstochowy towarzyszą pielgrzymi duchowi, ci, którzy z różnych powodów – zdrowotnych, czasowych, bo np. nie mogli dostać urlopów – nie mogli pójść. Gromadzą się oni na Mszach świętych,  a szczególnie na wieczornym nabożeństwie i Apelu Jasnogórskim. Aura co roku jest zróżnicowana. Często bywa tak, że wszystkiego jest po trochu – i deszczu, i upału i tego, co dla pielgrzyma najprzyjemniejsze – chmur. Pielgrzymka jest szkołą życia, bo nawet gdy jest źle, to jesteśmy w stanie to przejść. Gdy stajemy przed jakimiś problemem, wydaje się, że nie damy rady. Zaczynamy jednak robić krok po kroku i okazuje się, że jest wyjście, a Bóg daje siłę na każdy kolejny krok.
I da się dojść do celu!

Bartłomiej Paduch