CZEGO SOBIE ŻYCZY NA IMIENINY

NASZ DUCHOWY OPIEKUN?

Ks. Paweł: Bardzo się cieszę, że w tym ostatnim przedwakacyjnym numerze – na moje imieniny – pojawia się obszerny wywiad z naszymi wspaniałymi Diakonami – Karolem i Marcinem. Dzień moich święceń diakonatu, to najpiękniejszy dzień w moim życiu. I to jest największe szczęście człowieka, gdy widzi, że miłość, którą Bóg złożył w jego sercu staje się udziałem także innych
osób. Bycie diakonem, kapłanem, służba Kościołowi, to – pomimo trudów – życie pełne niesamowitych niespodzianek, życie bez nudów i życie zmuszające do tego, by bez ściemy chcieć być świętym. Czasem zdarza się tak, że miłość, której doświadczymy od Boga czy bliskiej
osoby, wyciska z naszych oczu łzy. To chyba najrzadziej spotykane łzy
na świecie – łzy z miłości. Dziękuję Bogu, że mogę tak sobie popłakać czasem. I takich łez – jak najczęstszych – sobie życzę. I jeszcze tego, by ludzie, których spowiadam, którym odprawiam Mszę świętą, którym prawię kazania, których spotykam w życiu, a szczególnie ci, którzy
poprzez najcudowniejsze Boże działanie stają mi się bliscy, cieszyli
się prawdziwą miłością i nigdy nie czuli się samotni.