PROBLEMY POKONASZ MIŁOŚCIĄ

- Mistrzu! Poznałem wygląd problemu! Jawił się jako rozłożyste drzewo z dużymi owocami przypominającymi gruszki. Przyjrzałem się mu dookoła – dojrzałe owoce trzęsły się wraz
z gałęziami, które chciały zrzucić owoc i wtedy usłyszałem: „Każdy problem wymaga wlania
w niego miłości. Jeśli życie porządkujesz z Bogiem i pozwalasz wlewać do swego serca Jego miłość, to nie ma problemu nie do rozwiązania. Mogę ci pokazać, jeśli się zgodzisz”. Poczułem nieodparte wrażenie, że to coś, co to powiedziało jest mi niezwykle bliskie, że mnie bardzo dobrze rozumie. Przez myśl przeszła tylko jedna myśl – moja dusza. Zgodziłem się
i w tym momencie na drzewo wylała się ciecz gęsta jak miód, świetlista, połyskująca od swojej bladożółtej barwy. Drzewo mocniej zatrzęsło gałęziami jakby ze strachu przed świetlistą cieczą. Po chwili substancja znikła, drzewo przestało się trząść. Tylko cisza.
- Cisza i spokój – to dobre owoce. Twój „drzewiasty” problem zamilkł. Zniknie sam, jeśli go zrozumiesz. Zawierzyłeś się Bogu. Jego miłość działa w nas po cichu. Sam nie wiem, jak to się dzieje, ale czasem bez naszego udziału przeciwności są pokonywane. Można ująć to w ten sposób: z trudnościami czujemy się jak na omglonej łące, gdy wyczekujemy pierwszych promieni słonecznych. Mgła powoli ustępuje i odchodzi w niepamięć. Widzimy trawę pokrytą poranną, jak łzami, rosą. Wiemy, że to tylko na chwilę, bo łzy znikną
skąpane w blasku wschodzącego słońca.

ww