BIERZMOWANIE TO NIE KWIATEK DO KOŻUCHA

Bierzmowanie jest dopełnieniem, a zarazem wzmocnieniem tego, co zostało zapoczątkowane
z chwilą chrztu świętego. Chrzest daje bowiem każdemu z nas „nowe życie z wody i Ducha”. Każdy z sakramentów – również i bierzmowanie – jest darem Pana Boga dla nas, darem, którego nie wypada zmarnować, a wręcz nie można. Istotą tego sakramentu jest przekazanie Ducha Świętego. Po co? Przede wszystkim dla umocnienia naszej wiary, dla pełniejszego świadczenia o niej na co dzień. Dzięki mocy Ducha Świętego mamy bronić wiary w chwilach
zagrożenia. Niestety, większość ludzi przyjmujących sakrament bierzmowania traktuje go niczym „kwiatek do kożucha”: bo tak trzeba i wypada, bo jak to wygląda – kolega lub koleżanka jest po bierzmowaniu, a ja nie. By nie pozostać na płaszczyźnie pesymizmu,
trzeba zaznaczyć, że są tacy, którzy ten dar Pana Boga traktują bardzo poważnie i korzystają
z niego. W naszej parafii przez sześć miesięcy do sakramentu bierzmowania przygotowywało się 205 kandydatów. Ostatecznie, 6 kwietnia tego roku, z rąk bpa Henryka Tomasika, sakrament przyjęło 197 osób. Większość kandydatów, to młodzież gimnazjalna, ale byli i starsi. Przez pół roku – w każdą trzecia niedzielę miesiąca – kandydaci uczestniczyli w Mszy świętej oraz spotkaniu formacyjnym. Poza tym, program nauki religii dla klas trzecich gimnazjum,
tematycznie dotyczy Osoby Ducha Świętego, Jego darów, a także samego sakramentu. Cieszy mnie fakt, że podczas naszych niedzielnych spotkań młodzieży towarzyszyli rodzice. Ta obecność taty bądź mamy wskazuje na rodzinny wymiar wydarzenia przyjęcia darów Ducha Świętego przez syna czy córkę. Są różne modele formacji kandydatów do bierzmowania. W naszej parafii podczas spotkań niedzielnych starałem się wybierać takie tematy, które dotykały rzeczywistości młodzieży. Oprócz nabożeństw – wprowadzającego w okres przygotowania do bierzmowania, czy wybrania imienia – zorganizowałem spotkanie z młodym małżeństwem, które dało świadectwo życia  z Bogiem. Tradycją stały się słodkie śniadania po Roratach – w zestawie był pączek i kakao. Bogactwo tegorocznych doświadczeń ze spotkań formacyjnych kandydatów do bierzmowania sprawiło, że pojawiły się nowe pomysły, i być może w przyszłym roku w przygotowaniach wprowadzimy pewne zmiany. Czy się uda – czas pokaże. Na razie pomysły te niech zostaną jeszcze tajemnicą. Patrząc z perspektywy tych kilku miesięcy pracy z młodymi ludźmi, starałem się, by przygotowanie do bierzmowania miało sens, nie było tresurą tylko formacją. Przede wszystkim, by dzień udzielenia sakramentu nie był uroczystym pożegnaniem młodego człowieka z Kościołem i to w obecności biskupa.

ks. Rafał Czekalewski SAC