Czy otrzymaliście Ducha Świętego,

gdy przyjęliście wiarę?

Jako ludzie wierzący tracimy wiele przez to, że nie mamy dobrej relacji z Duchem Świętym. Dla wielu osób pozostaje On kimś niepoznanym, z obecności którego nie zdają sobie sprawy.

Tak często zabiegamy o przyjaźnie, opieramy życie na ludzkich znajomościach ufając im i polegając na nich. Powierzamy innym nasze tajemnice, oczekujemy dobrej rady, potwierdzenia osobistych racji, czy też własnej wartości. Nierzadko przekonujemy się jednak,
że tak naprawdę na nikim nie można opierać poczucia własnego bezpieczeństwa. Nikt bowiem z ludzi, nawet bardzo nas kochający, nie jest w stanie sprostać naszym oczekiwaniom. Ulegamy wówczas depresji, gniewowi, czujemy się zmęczeni życiem, zrezygnowani, bezradni, nieufni... Chcielibyśmy otrzymać radę odnośnie dręczących nas problemów, receptę na szczęśliwe życie od psychologów lub psychiatrów. Jednak i tu często doznajemy rozczarowania. Nawet jeśli odczujemy chwilową ulgę, to i tak pogłębia się w nas frustracja, że wszystko wokół nie jest takie, jak byśmy tego oczekiwali. Jeden z moich przyjaciół tak właśnie 
żył. Obawiałam się nawet o jego życie. Zdecydował się na spowiedź. Zachęcony przez kapłana, początkowo nie bez oporów, zaczął odmawiać przez 9 dni następującą modlitwę:

Przyjdź, Duchu Święty i zmieniaj oblicze ziemi.

Przyjdź, Duchu Święty i zmieniaj oblicze świata.

Przyjdź, Duchu Święty i zmieniaj ludzi wokół mnie, zmieniaj moją rodzinę.

I proszę – zacznij to dzieło ode mnie!

Ta modlitwa zmieniła go. Dokonał odkrycia, którym dzieli się ze wszystkimi: „Duch Święty jest obecnością przemieniającą”! Po kilku latach może mówić: „Wiem, że żyję”.

Odkrycie doświadczenia Ducha Świętego jest początkiem prawdziwego życia każdego z nas. Wielki święty Kościoła prawosławnego Serafin z Sarowa powiedział, że każdy chrześcijanin najbardziej potrzebuje Ducha Świętego. Święty Paweł zadał pewnego razu uczniom z Efezu 
pytanie: „Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?”. Ci zaś odpowiedzieli: „Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty”. (por. Dz 19,2). Podobnie bywa z nami. 
Może nawet kiedyś słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, kim On jest. Zdarza się, że my, chrześcijanie nie umiemy powiedzieć, czy i kiedy Go otrzymaliśmy. U początku „bycia chrześcijaninem” stoi konkretne doświadczenie napełnienia Duchem Świętym. Z tego doświadczenia narodził się też Kościół. Duch Święty, zstępując na Apostołów, dał im potrzebne światło i moc, aby mogli nauczać narody, głosząc wszystkim Ewangelię. To Duch Święty sprawia, że ludzie wierzący mogą dawać świadectwo przynależności do Chrystusa świadomie potwierdzając swój chrzest życiem. To Duch Święty czyni nas świadkami wiary, jest wypełnieniem obietnicy Jezusa: „...Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” 

(Dz 1,8).

Ludzie potrzebują świadków, mojego i twojego świadectwa – „wszystkim mieszkańcom ziemi wysuszonej i wypalonej, ludziom zniewolonym dobrobytem i własnymi sukcesami, dzisiejszemu 
człowiekowi zmęczonemu, rozczarowanemu i zrezygnowanemu, każdy chrześcijanin może i powinien oznajmić, że Chrystus żyje, że jest obecny wśród nas i jest blisko nas, że przygotowuje nieustannie nasze szczęście i stara się ulżyć naszym cierpieniom” (papież Paweł VI, przemówienie z 15.11.1972 r.).

Zacznijmy od dzisiaj codziennie wzywać Ducha Świętego, modlić się do Niego. Duch Święty poprowadzi nas drogami nawrócenia, wzbudzi pragnienie umiłowania Pana Jezusa, zaufania Mu i przylgnięcia do Niego. On ma moc przekonać nas o prawdzie, o tym, jak cenni jesteśmy w oczach Boga, ma moc przywrócić nam nadzieję nawet wtedy, gdy jesteśmy „na dnie”. Ma moc napełnić nasze serca prawdziwym pokojem i życiem oraz obudzić w nas radość z tego, że należymy do Chrystusa, od miłości którego nic nas nie zdoła odłączyć.
 

Krystyna Sobczyk