Bóg, który wierzy w człowieka

„Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi” (Mt 9,36). Słowa te, są przesłaniem papieża Benedykta XVI na czas Wielkiego Postu, zwracają uwagę na jedną ważną sprawę: każdy z nas potrzebuje Boga, który staje przed człowiekiem i „lituje się nad nami”. Boimy się jednak litości; boimy się, że nasza bieda, choroba, nieumiejętność radzenia sobie w życiu, zmarnowane szanse, rozdzierająca samotność i cierpienie wśród tych, którzy powinni kochać, stanie się jawna. Nie będzie już tylko osobistym problemem, nad którym płacze się w ciemnościach domu, ani też upokorzeniem, z którym w końcu człowiek uczy się żyć. Wzrok bowiem tego, który się lituje, jest zawsze wzrokiem kogoś, który poznaje i odkrywa wiele. Litujący się nigdy nie pozostaje obojętny – albo powiększa upokorzenie poprzez banalne rady i rzucone mimochodem pobożne pocieszenia, albo też uczy się być z potrzebującym, a nawet wewnętrznie nim się staje. Tajemnica litości może być tajemnicą zbawiania i ratowania tylko wtedy, gdy, zostawiwszy marne podróbki wzajemnej troski i współczucia, uczymy się towarzyszyć i wierzyć w kogoś na tyle mocno, by móc za niego cierpieć i umrzeć. Wielki Post to czas, w którym patrzymy z nieukrywanym zdziwieniem na przygotowania i dramatyczną realizację Chrystusowego „ulitował się nad nimi”. Oglądamy i staramy się zrozumieć Boga, który krzyżem potwierdza swoją przedziwną wiarę w człowieka. Trzeba mówić o wierze, jaką Bóg w nas pokłada i trzeba ją odkrywać. Być może należałoby bez wahania stwierdzić, że wiara Boga w nas poprzedziła naszą wiarę w Niego. To jest całe wcielenie i stworzenie – akt boskiej wiary. I my, stworzeni na obraz Boga, jako chrześcijanie, możemy dawać sobie nawzajem najpiękniejszy dar: dawać każdemu (zaczynając od siebie) zaufanie do samego siebie, budowane na zaufaniu i miłości, jakie Bóg pokłada w nas. Człowiek odkrywa cud, którym jest, przez fakt, że jego Bóg nie tylko istnieje, ale przychodzi do niego w radościach 
i smutkach życia codziennego. Bóg przenika nasze życie.

Naznaczający cały okres Wielkiego Postu obraz Boga opuszczonego, zdradzonego, wyszydzonego, oplutego, cierniem ukoronowanego, umieszczają Jezusa w samym centrum naszego cierpienia i pragnienia, by ktoś w nas wierzył. Jezus bowiem nie przyszedł tylko po to, by poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie zbawić świat, ale również w tym celu, by dzielić z nami nasze lęki i strapienia. To prawda, że osobiste upokorzenie jest zawsze indywidualnym cierpieniem. Jednak to cierpienie, ten krzyż jest częścią krzyża Chrystusa, krzyża, który jest tylko jeden. Jezus litujący się nie daje nam prostej odpowiedzi na pytanie o sens naszego cierpienia. Nie zmusza nas również, byśmy zaakceptowali cierpienie, gdyż – jak mówił filozof i kandydat na ołtarze Jakub Maritain – czyż można zaakceptować coś, co nie jest pojmowalne i nie do zaakceptowania? Jest to niemożliwe. Jezus po prostu wskazuje na krzyż, który jest dowodem wiary Boga w człowieka,wiary potwierdzonej Jego krwią. Zaprasza każdego z nas do tej wiary i adoracji krzyża, niedopuszczalnego i niezrozumiałego znaku cierpienia i totalnego poniżenia. Nie akceptuje się bowiem krzyża, lecz krzyż bierze się na swoje ramiona, krzyż się czci.
 

o. Tomasz Gałuszka